jeśli zostawisz coś po sobie będę bardzo wdzięczna :)

czwartek, 25 lutego 2016

Rozdział 1

Nadszedł dzień w którym zobaczę swój nowy dom zaprojektowany przez mojego ojca, ale najpierw koniec roku szkolnego i pożegnanie ze starym życiem.
Otwieram oczy, wyłączam budzik, wstaję. Godzina 6:30. Zabieram przygotowany strój jakim jest czarna, lekko rozkloszowana sukienka na ramiączkach i idę. Idę do łazienki gdzie przemywam twarz zimną wodą. Budzę się do życia. Wykonuje podstawowe czynności, ubieram sukienkę, maluje się, wychodzę. Wracam do pokoju, gdzie kręcę w lekkie loki swoje długie brązowe włosy.
- Alcja! Śniadanie na stole!- wyciąga mnie z transu głos mamy. Biorę głęboki wdech i wychodzę z pokoju. Wychodze myśląc: dziewczyno, to jest ostatni dzień z tymi ludźmi. Weź sie w garść i spędź ten czas najlepiej jak potrafisz.
- Hej mamo.- zwracam się do mojej rodzicielki.
- Dzień dobry skarbie.- tu uśmiechając sie, podsunęła mi miskę z płatkami owsianymi, jogurtem i owocami.- Jak tam?
- Chyba wszystko dobrze.
- Nie martw się tak, tam też będzie fajnie.- objęła mnie ramieniem - ale teraz się pośpiesz, bo się spóźnimy.

~~~

Zanim dojechałyśmy do szkoły nabrałam jakby troche lepszego humoru. Pożegnałam się z mamą by za raz przywitać moją przyjaciółkę.
- Hej. - powiedziała wtulając się we mnie.
- Hej. Idziemy?- zapytałam, przykładając dwa palce do ust, udając, że trzymam tam papierosa. Poszłyśmy kawałek za szkołę.
- Daj spokój stara. Rozchmurz się trochę. Będę do ciebie przyjeżdżać w weekendy.
- Wiem, ale jakoś mnie to chyba przerasta. Tutaj było wszystko idealnie, teraz to co sobie poukładałam przewróci się jak domek z kart. Od tak...
- Niby tak, ale zobaczysz, tam też będzie fajnie. Obiecuję ci, że będzie dzwonić.- widzała, iż taka gadka do mnie nie przemawia.- Ohh.. Wiedziałam, że tak będzie. Patrz co mam.- wyciągnęła z torebki którą miała, małą butelkę wódki.
- Jesteś genialna.- prychnęłam śmiechem. Skończyłyśmy fajkę i napiłyśmy się łyka. Chyba tego w tym momencie potrzebowałam.
- Nie mogę stara. Daj jeszcze jednego szluga.- wyciągnęłam to, o co prosiła i oparłam się o ścianę budynku. Odwróciłam głowię i kogo zobaczyłam? No oczywiście moją miłość. Szedł śmiejąc się z kolegami, ale kiedy mnie zobaczył, przestał z nimi rozmawiać i zaczął iść w moim kierunku.
- Cześć Alicja. Możemy pogadać?- zwrócił się do mnie. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, dlatego nie bardzo wierzę w przyjaźń damsko męską, bo i tak wychodzi, że dziewczyna zakochuje się w towarzyszu. Odeszliśmy kawałek od Miśki- mojej przyjaciółki.
- Więc?
- Słuchaj...- zrobił krok bliżej mnie.- nie wiem jak zacząć...
- Po prostu mów.- uśmiechnęłam się.
- Dobrze.- to mówiąc położył dłoń na moim policzku, jeszcze chwile lustrował moją twarz, po czy pochylił głowę i pocałował mnie prostu w usta. Najlepsze uczucie jakiegokolwiek doświadczyłam. Nigdy nie miałam chłopaka i nigdy się też nie całowałam. No chyba, że po alkoholu, ale wtedy byłam bardzo pijana i nie wiedziałam co robię. W tym momencie to wszystko się nie liczyło. Nie zajęło mi dużo czasu by nasz usta się schynchronizowały. Kiedy się od siebie odsunęliśmy byłam w lekkim szoku.
- Ja chyba sie w tobie zakochałem.- powiedział zabierając ręce z mojej szyi i talii, które nawet nie wiem kiedy się tam znalazły.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz